Małgorzata Narkiewicz

Life Coaching i Coaching Transformacyjny - jak spotykają się w Procesie Przejścia?

 

Nie wystarczy wiedzieć, dokąd chcesz dojść. Trzeba jeszcze odkryć, z jakiego miejsca w sobie wyruszasz i kim stajesz się w tej drodze.

 

Life Coaching odpowiada przede wszystkim na pytanie: „Co chcę stworzyć w swoim życiu?” Coaching Transformacyjny odpowiada na pytanie: „Kim staję się, kiedy tworzę to życie?”

 

Oba podejścia wspierają rozwój człowieka, jednak rozpoczynają go na innym poziomie. Life Coaching pomaga świadomie określić kierunek, cele i działania. Coaching Transformacyjny pokazuje natomiast, że trwała zmiana nie zawsze zatrzymuje się na poziomie zachowania. Może sięgać głębiej — do sposobu, w jaki człowiek rozumie siebie, swoje możliwości i świat.

 

Moje doświadczenie pokazuje, że dobrze określony cel nie zawsze prowadzi do trwałej zmiany. Możesz wiedzieć, czego chcesz. Możesz mieć plan. Możesz podejmować właściwe działania. A jednak w pewnym momencie coś zaczyna Cię zatrzymywać. Nie dlatego, że brakuje Ci motywacji, kompetencji czy determinacji, ale dlatego, że zmiana, której pragniesz, dotyczy znacznie głębszego poziomu niż sam cel. Zatrzymuje Cię sposób, w jaki od lat postrzegasz siebie, swoje możliwości i własną wartość. To z niego wyrastają przekonania, które często działają poza świadomością. Przykładowo, jeśli głęboko w sobie nosisz przekonanie, że „nie jestem wystarczający”, „nie zasługuję”, „nie wolno mi być widocznym” albo „muszę zasłużyć na swoje miejsce”, każde kolejne działanie będzie próbą zmierzenia się z czymś znacznie głębszym niż sama realizacja zamierzonego planu. Nie dlatego, że plan jest zły, ale dlatego, że część Ciebie wciąż próbuje chronić stary sposób funkcjonowania.

Te trzy wymiary nie tworzą jednak kolejnych etapów, przez które przechodzisz jeden po drugim w procesie zmiany. One się przeplatają i pozostają w ciągłym dialogu - są ze sobą powiązane i wzajemnie na siebie wpływają. Zmiana sposobu bycia może wpływać na wybór tego, co robisz, nowe działania mogą z kolei zmieniać sposób, w jaki rozumiesz siebie, a jedno i drugie może prowadzić do tego, kim się stajesz.

 

W tym procesie bardzo wyraźnie pojawia się pytanie o zgodność – czy to, co robisz, jaki jest Twój sposób bycia i kim się stajesz, pozostaje w zgodzie z Tobą. Stawanie się nie oznacza więc tworzenia nowej, wyobrażonej wersji siebie. Chodzi o stopniowe odkrywanie i ucieleśnianie takiego sposobu życia, który jest coraz bardziej zgodny z tym, kim naprawdę jesteś.

Działanie - Sposób bycia - Stawanie się

 

Holistyczne spojrzenie na poszczególne warstwy procesu

 

Pierwsza warstwa koncentruje się na działaniu (Doing). Odpowiada na pytania: Co chcę osiągnąć? Co powinienem zrobić? Jakie działania podjąć, aby zrealizować swój cel?

 

Druga dotyczy sposobu bycia (Being) - zamiast pytać wyłącznie o działania, zaprasza do głębszej refleksji: Kim jestem, kiedy podejmuję te działania? Z jakiego miejsca w sobie wychodzę? Jak rozumiem siebie i świat?

 

W praktyce zmiana nie zatrzymuje się ani na działaniu, ani na sposobie bycia. Człowiek nie tylko robi coś inaczej i nie tylko zaczyna inaczej rozumieć siebie. W procesie zmiany zaczyna również stawać się sobą w nowy sposób, który wcześniej nie był dla niego dostępny – w tym miejscu perspektywa poszerza się o trzecią warstwę: stawanie się (Becoming).

Life Coaching pomaga odpowiedzieć na pytanie: „Dokąd chcę dojść?”. Coaching Transformacyjny zaprasza do pytania: „Kim jestem, kiedy tam zmierzam – i kim staję się w tej drodze?”.

Proces Przejścia – od zewnętrznych odpowiedzi do własnego kierunku

 

Postrzegam przejście jako moment, w którym człowiek zaczyna tworzyć własne odpowiedzi, zamiast żyć według gotowych odpowiedzi z zewnątrz. W literaturze z zakresu psychologii rozwojowej jest to związane z pojęciem self-authorship (tłum. dosł.: autorstwo własnego ja / autorstwo własnego życia) – zdolnością do konstruowania własnych przekonań, tożsamości i relacji zamiast opierania ich wyłącznie na zewnętrznych autorytetach. Współczesne rozumienie self-authorship jest silnie związane z pracami Marcii Baxter Magoldy i jej wieloletnimi badaniami nad rozwojem. Ważnym wcześniejszym źródłem tej koncepcji jest konstruktywistyczno-rozwojowa teoria Roberta Kegana.

 

Moje rozumienie zmiany spotyka się i współpracuje właśnie z tym nurtem myślenia: człowiek może przechodzić od życia, w którym jego odpowiedzi pochodzą głównie z zewnątrz, do życia, w którym coraz bardziej sam konstruuje własne odpowiedzi.

 

I właśnie ten moment — przejście od życia według gotowych odpowiedzi do życia opartego na własnym rozumieniu siebie — jest jednym z najważniejszych wymiarów Procesu Przejścia. Jest to stopniowe przejmowanie autorstwa nad własnym życiem.

 

Chodzi o odchodzenie od zewnętrznych formuł dotyczących tego, kim mamy być, co mamy robić i jak mamy żyć, w stronę zdolności do wewnętrznego tworzenia własnych przekonań, wartości, tożsamości i sposobu budowania relacji.

 

Czyli na początku: Co jest właściwe?, Co mam zrobić?, Kim powinnam być?, Czego oczekują ode mnie inni?, Jak powinno wyglądać dobre życie?.

 

W tym wypadku odpowiedzi bywają głównie poszukiwane przede wszystkim na zewnątrz

— w rodzicach, partnerach, kulturze, autorytetach, środowisku, normach i oczekiwaniach.

 

A rozwój self-authorship oznacza stopniowe przejście do: Co ja o tym myślę?, Co jest zgodne z moimi wartościami?, Kim jestem?, Czego chcę?, Jak chcę odpowiedzieć na tę sytuację?.

 

Bo można mieć cel, ale nadal realizować cudzą definicję dobrego życia. To jest bliskie temu, co widzę w pracy z człowiekiem: nie chodzi o to, by żyć według kolejnej gotowej definicji dobrego życia. Chodzi o to, by coraz bardziej świadomie tworzyć własną.

 

Uwzględnienie koncepcji self-authorship domyka dla mnie model 'Doing – Being – Becoming' dokładając pytanie: Kto jest autorem odpowiedzi, których udzielam? Chodzi tutaj o zdolność do samodzielnego konstruowania znaczenia, przy jednoczesnym uwzględnianiu perspektyw innych ludzi - Słyszę innych. Biorę pod uwagę ich perspektywę. Ale potrafię stworzyć własną odpowiedź.

 

Słowo o liminalności, czyli przestrzeni pomiędzy

 

Pojęcie liminalności wywodzi z antropologii. Arnold van Gennep w wydanej w 1909 roku książce Les Rites de Passage (Obrzędy przejścia) opisał trzyetapową strukturę procesu przejścia: oddzielenie od dotychczasowego statusu, okres przejściowy oraz ponowne włączenie w nową sytuację. Środkową fazę nazwał liminalną – od łacińskiego limen, czyli „próg”.

Kilka dekad później brytyjski antropolog Victor Turner rozwinął tę koncepcję, skupiając uwagę właśnie na tym, co dzieje się „pomiędzy”. Opisywał liminalność jako stan betwixt and between – pomiędzy tym, co było, a tym, co dopiero się wyłoni. W jego ujęciu ten okres zawieszenia nie jest jedynie oczekiwaniem na zmianę. Jest przestrzenią, w której mogą pojawiać się nowe możliwości, sposoby rozumienia siebie i nowe konfiguracje relacji.

 

Ta perspektywa stała się później inspiracją dla wielu sposobów opisywania doświadczenia zmiany, przejścia i transformacji tożsamości. Współczesne opracowania wykorzystują pojęcie liminalności również do rozumienia sytuacji, w których dotychczasowy sposób rozumienia siebie lub swojego życia przestaje być wystarczający, podczas gdy nowy jeszcze nie jest w pełni ukształtowany.

 

I właśnie ten wymiar liminalności jest mi szczególnie bliski w rozumieniu Procesu Przejścia. Nie zawsze przechodzimy przez zmianę z jasno określonym obrazem tego, kim będziemy po drugiej stronie. Czasem najważniejsza część zmiany wydarza się właśnie pomiędzy. To moment, w którym dotychczasowy sposób życia przestaje wystarczać, ale nowy dopiero zaczyna się kształtować. Możesz jeszcze nie znać wszystkich odpowiedzi. Możesz nie wiedzieć dokładnie, dokąd zmierzasz. A jednak coś w Tobie już wie, że nie chcesz wracać do tego, co było.

 

Dlatego Proces Przejścia nie musi zaczynać się od gotowej wizji nowego życia. Może zaczynać się od uważnego przyjrzenia się temu, co już nie jest Twoje – i stworzenia przestrzeni, w której coś nowego będzie mogło się pojawić.

Proces Przejścia

Samo zdefiniowanie celu nie gwarantuje jeszcze, że on sam

i droga do niego są naprawdę Twoje. Może się okazać, że cel został zbudowany na przekonaniach, oczekiwaniach albo wyobrażeniu o tym, jak powinno wyglądać życie. Dlatego w procesie coachingowym cel również może ewoluować — wraz z tym, jak lepiej poznajesz siebie, swoje potrzeby, wartości i możliwości.

I to także jest naturalną częścią zmiany.

 

Cel nie musi być tylko obrazem tego, co chcesz osiągnąć. Może być obrazem tego, jak chcesz żyć i czego chcesz doświadczać.

Dlatego, kluczowe jest dla mnie zintegrowanie w procesie kilku warstw: tego, co chcesz zrobić — podejmowanych decyzji, działań i zmian, które chcesz wprowadzić; tego, jak chcesz być — jak chcesz doświadczać siebie, swoich relacji i swojego życia; oraz tego, kim chcesz się stawać — jaką wersję siebie chcesz rozwijać i z czym chcesz się utożsamiać, a także połączenie z warstwą do kogo należą odpowiedzi, które wypowiadasz. Dopiero spojrzenie na te perspektywy łącznie pozwala zobaczyć nie tylko, dokąd zmierzasz, ale też czy sposób, w jaki tam idziesz, jest zgodny z Tobą.

Coaching czerpie

z psychologii,

ale nie jest psychoterapią

 

Psychologia jest jednym z ważnych źródeł wiedzy, z których współczesny coaching korzysta, aby lepiej rozumieć człowieka, jego sposób funkcjonowania, motywację, proces uczenia się, rozwój i zmianę. W coachingu wykorzystywana jest między innymi wiedza z zakresu psychologii pozytywnej, psychologii rozwojowej oraz badań nad procesami uczenia się, rozwoju i zmiany, które pomagają człowiekowi przekładać refleksję na zmianę i rozwijać własne zasoby.

 

Jednocześnie coaching nie jest psychoterapią. Nie służy diagnozowaniu ani leczeniu zaburzeń psychicznych. Jego punktem wyjścia jest rozwój człowieka, jego cele, wybory, możliwości i sposób, w jaki chce kształtować swoje dalsze życie. Psychoterapia natomiast należy do obszaru pomocy w zakresie zdrowia psychicznego i może obejmować ocenę, diagnozę oraz leczenie problemów emocjonalnych i behawioralnych.

 

Granica między tymi obszarami nie zawsze jest jednak tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Człowiek nie przychodzi na sesję podzielony na osobne części – jego doświadczenia, emocje, przekonania, relacje i sposób działania są ze sobą powiązane. Coaching może więc dotykać tematów bardzo osobistych i otwierać przestrzeń dla ważnych doświadczeń i zmian. Wymaga to jednak uważności na to, czego dana osoba w danym momencie potrzebuje – niektóre trudności czy doświadczenia mogą wymagać wsparcia psychoterapeutycznego.

 

W mojej praktyce coachingowej opieram się na standardach International Coaching Federation (ICF – organizacji, która wyznacza poziom profesjonalnej praktyki i etyki coachingu), dbając o jasne zasady współpracy, poufność i autonomię klienta.

Jakie idee spotykają się

w moim sposobie pracy?

 

Jednym z podejść, które jest mi szczególnie bliskie, jest coaching ericksonowski, rozwijany współcześnie m.in. przez Erickson Coaching International. Cenię w nim głębokie zaufanie do zasobów, koncentrację na możliwościach i rozwiązaniach oraz silną orientację na przyszłość. Znaczące jest tutaj holistyczne spojrzenie na człowieka — uwzględniające jego wartości, przekonania, doświadczenia, kontekst i szerszą wizję przyszłości — oraz szacunek dla jego autonomii: klient pozostaje ekspertem od własnego życia, a rolą coacha jest wspieranie go w okrywaniu i wykorzystywaniu własnych zasobów.

 

Dodatkowo, istotnym obszarem inspiracji dla mnie jest również praca Jona Kabat-Zinna i rozwijane przez niego podejście mindfulness,  które wnosi do rozumienia zmiany warstwę uważności — zdolności do świadomego zauważania własnych doświadczeń, myśli, emocji i reakcji bez automatycznego podążania za nimi.

 

W mojej pracy korzystam również z elementów perspektywy Transformującej Obecności – podejścia stworzonego przez Alana Seale’a, opartego na poszerzaniu sposobu, w jaki postrzegamy siebie i to, co dzieje się wokół nas. To sposób patrzenia na zmianę, który zaprasza do zatrzymania się i wyjścia poza to, co w danej sytuacji jest najbardziej oczywiste. Zamiast skupiać się wyłącznie na tym, co należy zrobić, pozwala przyjrzeć się temu, co naprawdę dzieje się pod powierzchnią – co jest istotą sytuacji, co domaga się zauważenia i jaki potencjał może się w niej właśnie otwierać.

W tym podejściu spotykają się trzy sposoby poznawania: intelekt, intuicja i instynkt. Każdy z nich wnosi inną optykę, a ich połączenie pozwala pełniej doświadczać tego, co dzieje się w nas i wokół nas. Dzięki temu możemy nie tylko analizować sytuację, ale również ją odczuwać, dostrzegać to, czego nie widać na pierwszy rzut oka, i pozostawać otwartym na możliwości, które wyłaniają się dopiero wtedy, gdy przestajemy próbować wszystko od razu rozwiązać.

 

Te idee w połączeniu ze spojrzeniem 'działanie - sposób bycia - stawanie się' oraz koncepcją autorstwa własnego ja spotykają się w moim sposobie pracy z człowiekiem, ale żadna z nich nie wyczerpuje tego, jak rozumiem coaching. Interesuje mnie miejsce, w którym różne sposoby myślenia o człowieku, rozwoju i zmianie zaczynają ze sobą współpracować. Dzięki temu coaching może być przestrzenią rozwoju - przestrzenią, w której cel jest ważnym punktem wyjścia, ale człowiek pozostaje kimś więcej niż tylko tym, co chce osiągnąć.

Towarzyszę Ci na drodze świadomego stawania się autorem własnego życia.

 

Przejście nie jest samą zmianą sytuacji, ale momentem, kiedy dotychczasowa rola czy sposób życia przestają pasować i trzeba na nowo określić, co jest własne. Nie jest zatem tylko zmianą okoliczności, ale dotyczy tego, że to, kim byłeś w dotychczasowych rolach może już nie odpowiadać temu, kim się stajesz - pojawia się pytanie o własny kierunek i życie bardziej spójne z sobą.

Proces Przejścia to model trwałej zmiany.

 

Jedną z inspiracji dla mojego sposobu pracy jest perspektywa Doing – Being – Becoming, rozwijana m.in. przez Ann Allart Wilcock, którą przekładam na własny model Procesu Przejścia.

 

Łączy trzy poziomy pracy z człowiekiem: działanie, sposób bycia oraz stawanie się. To właśnie ich świadome połączenie stanowi fundament mojego modelu pracy.

 

Transformacja zmienia filtr, przez który patrzysz na całe swoje życie, dając długotrwałe efekty. Dlatego tożsamość nie jest punktem wyjścia - jest procesem.

porozmawiajmy

Zaczynasz wyraźniej widzieć, czego naprawdę chcesz — i czego już nie chcesz dłużej nieść ze sobą. Podejmujesz decyzje nie dlatego, że wypada, trzeba albo ktoś od Ciebie tego oczekuje, ale dlatego, że są Twoje. Zmiana przestaje być czymś, czego trzeba się bać. Staje się początkiem życia bliższego temu, czego potrzebujesz.

Zdjęcia - źródło: pexels.com

Małgorzata Narkiewicz

Materiały

Porozmawiajmy

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.